Strona główna>Publikacje>Wiarygodny obraz rzeczywistości
Wiarygodny obraz rzeczywistości


Czy tegoroczne badania koniunktury bankowej potwierdziły zapowiedź bardzo dobrych wyników, jakie odnotują w tym roku banki?

Zdecydowanie potwierdziły. Wiadomo było, że cykl koniunkturalny kiedyś musi się odwrócić. Pytanie było tylko kiedy? Pierwsze symptomy poprawy można było zaobserwować już pod koniec ubiegłego roku. Przy czym, dosyć paradoksalnie, na poprawę wyników i poprawę koniunktury w dużej mierze miały wpływ działania Rady Polityki Pieniężnej, które dla banków okazały się silnym impulsem wzrostowym. Chodzi tu o zatrzymanie tendencji obniżania stóp procentowych, przejście na politykę bardziej restrykcyjną. To spowodowało, że banki poprawiły swoje wyniki. Warto tutaj powiedzieć, że sektor spółdzielczy zachowywał się ostatnio nieco inaczej, niż komercyjny. Z banków spółdzielczych szybciej płynęły komunikaty o poprawie koniunktury. Było to trochę nietypowe, ponieważ z jednej strony mieliśmy do czynienia z kiepskimi nastrojami w środowisku wiejskim i wydawało się, że te nie najlepsze nastroje przeniosą się na banki spółdzielcze, ale tak się nie stało. Można więc powiedzieć, że mimo, iż generalnie nastroje na wsi były złe, to nie były powodowane czynnikami obiektywnymi. Były to raczej wyolbrzymione obawy związane z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. A to się nie sprawdziło i tegoroczne wyniki banków spółdzielczych są bardzo dobre, a jeszcze lepsze będą prawdopodobnie w przyszłym roku, jeżeli banki te mocno włączą się w system obsługi funduszy pomocowych z UE. To właśnie spowodowało, że banki spółdzielcze informują o dużo lepszej koniunkturze w sektorze, niż banki komercyjne. Trzeba tutaj podkreślić, że banki spółdzielcze są bardziej podatne na wszelkie zmiany nastrojów. Mają zwykle więcej obaw na ile trwałe są tendencje wzrostowe. Ostrożniej ferują oceny. Częściej też popadają w skrajne nastawienie. Z jednej strony bardzo optymistycznie traktują pozytywne komunikaty, a z drugiej bardzo źle oceniają negatywne. Można powiedzieć, że w sytuacji, kiedy było powszechne oczekiwanie o pogorszeniu się warunków życia na wsi po wejściu Polski do UE, to banki spółdzielcze mogą się stać niemal jednym z beneficjentów znalezienia się naszego kraju we Wspólnocie Europejskiej. Potwierdzają się też wcześniejsze informacje o tym, że banki spółdzielcze mają bardzo dobrą wiedzę o swoich klientach. Dlatego zaufanie rolników do banku spółdzielczego, który stał się jego sojusznikiem, czy też drobnego przedsiębiorcy wiejskiego, jest większe, niż w stosunku do innych banków. Banki spółdzielcze są dziś poważnym konkurentem na rynku usług finansowych w Polsce powiatowej i gminnej.

Jakie czynniki, poza ogólną sytuację gospodarczą, mają największy wpływ na koniunkturę bankową?

Poza Radą Polityki Pieniężnej, o której już wspominałem i oczywiście ogólną koniunkturą w gospodarce, to ważną rzeczą jest tutaj sposób funkcjonowania banków. Chodzi o to, że banki nie "zamknęły się" przed klientami w sytuacji pogorszenia się koniunktury bankowej. Nie zaostrzyły drastycznie warunków przyznawania kredytów, które by zniechęcały klientów. Wykazały się dobrą znajomością realiów. Dobre rozeznanie środowisk lokalnych spowodowało, że z jednej strony banki nie zaostrzyły warunków udzielania kredytów, a z drugiej klienci nie stracili do nich zaufania. Nie przestraszyli się, że banki będą chciały maksymalnie na nich zarobić. To mogło mieć przecież bardziej dramatyczne skutki. Jeżeli okazałoby się, że rzesza nielojalnych klientów postanowiła nie wywiązywać się ze swoich zobowiązań wobec banków i nie lokować w nich swoich nadwyżek finansowych, to sytuacja byłaby bardzo trudna. Myślę, że ważną kwestią była w tym przypadku postawa samorządów lokalnych, które są dobrym sojusznikiem banków spółdzielczych. One udzieliły tym bankom dużego wsparcia, nie zrezygnowały z ich usług. Moim zdaniem banki spółdzielcze doskonale dają sobie radę na rynku, pomimo dużej konkurencji, zarówno ze strony banków komercyjnych, jak i SKOK - ów. Można powiedzieć, że wskaźnik koniunktury Pengab jest obecnie znacząco wyższy w sektorze spółdzielczym, niż w komercyjnym. Trzeba też pamiętać, że spółdzielcy w mniejszym stopniu są nastawieni na osiąganie wysokiego wyniku finansowego.

Czy można mówić o cyklach koniunktury w bankach, powtarzających się co kilka albo kilkanaście lat, podobnie jak to się dzieje w całej gospodarce?

Żeby powiedzieć jak długi jest taki cykl w koniunkturze bankowej, to niestety jeszcze jest za wcześnie, chociaż nasze badania prowadzimy już od 12 lat. Obecnie obserwujemy wchodzenie już w drugi taki cykl. Ale tylko dwa wyraźne symptomy spadku i pogorszenia się koniunktury są niestety niedostateczne, żeby z całą pewnością potwierdzić tego rodzaju zjawisko. Najlepszy okres dla banków był w latach 1996 - 1997. Od tamtego czasu mamy tendencję spadkową. Jednak ten roku jest zapowiedzią tendencji wzrostowej. Można więc byłoby powiedzieć, że istnieją cykle siedmioletnie ale przecież mamy za sobą okres transformacji w latach 1989 - 1991, który był bardzo charakterystyczny i nie pozwala na wyciąganie jednoznacznych wniosków. W gospodarce te cykle koniunkturalne rozkładają się trochę inaczej. Jeżeli byśmy badali cykle koniunktury konsumenckiej, to w Polsce nieprzerwanie trwają złe nastroje. Dopiero od kilku miesięcy można zaobserwować poprawę tych nastrojów. Ludzie jak gdyby odzyskują na nowo wiarę. Tutaj widoczny jest pewien paradoks. Wydawałoby się, że kiedy ludzie mają złe nastroje, to zaciskają pasa, nie wydają i nie pożyczają pieniędzy, a więcej oszczędzają. Ale tak jest nie do końca, przynajmniej w naszym kraju. Warto też pamiętać, że na przykład koniunktura w rolnictwie i gospodarce żywnościowej jest zawsze inna, niż w innych branżach gospodarki. Generalnie można powiedzieć, że koniunktura w bankach spółdzielczych dobrze odzwierciedla sytuację środowisk wiejskich i rolniczych. Banki te są bardzo ostrożne w ferowaniu pesymistycznych ocen, które były niemal powszechne w środowisku rolników. Rolnicy zdecydowanie gorzej widzieli swoją przyszłość, niż banki. Teraz zaczyna się bardzo ciekawy okres, tylko jest pytanie jak długo on potrwa? Charakterystycznym zjawiskiem jest to, że w przypadku rolnictwa można kształtować koniunkturę. Chodzi tu głównie o deklaracje, komunikaty, działalność instytucji wspierających rolnictwo. To nie muszą być nawet dopłaty do określonych produktów, wystarczy, że to będą tylko zapowiedzi przyszłych działań. Rolnictwo jest bardzo czułym instrumentem, kształtującym nastroje w społeczeństwie. Można się spodziewać, że poprawa koniunktury w środowisku wiejskim i rolniczym nie jest przejściowa ale raczej będzie miała charakter trwały. A wtedy także banki spółdzielcze skutecznie włączą się w system reanimacji rolnictwa i poprawę jego kondycji. Dlatego myślę, że banki spółdzielcze mają przed sobą co najmniej kilka lat dobrego okresu. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że w badaniach obserwujemy niewielką grupę banków spółdzielczych, bo tylko 50, spośród blisko 600. I gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że nie są to banki najgorsze. Raczej przeciętne i dobre. Z moich obserwacji tego sektora wynika, że banki te nie tylko potrafią sprawiać niespodziankę gwałtowną zmianą nastrojów. Charakterystycznym jest także to, że miały one zwykle stanowcze poglądy na pewne zjawiska, które występują w otoczeniu banków i deklarowały opinie, które sprzeciwiały się wszelkim zmianom. Były to zwykle opinie zachowawcze.

Czy banki spółdzielcze zdecydowanie różnią się w ocenach od komercyjnych. Czy można powiedzieć, że są bardziej zachowawcze?

Rzeczywiście tak było przez wiele lat. Ale ostatnio sytuacja uległa zmianie. Od ubiegłego roku można zaobserwować wyraźne zmniejszenie się negacji do wszelkich zmian zachodzących w gospodarce. Dawniej spółdzielcy mocno krytykowali decyzje Rady Polityki Pieniężnej. To była swego rodzaju reakcja obronna. Teraz mniej mamy podejścia emocjonalnego, a więcej racjonalnej oceny sytuacji. Ta metamorfoza jest bardzo interesująca. Charakterystyczne jest także to, że banki komercyjne patrzą już w inny sposób niż dawniej na sektor bankowości spółdzielczej. To już nie jest lekceważące podejście. Osobiście uważam, że spółdzielcy mają jeszcze sporo do zrobienia jeżeli chodzi o wspieranie rozwoju przedsiębiorczości na wsi. Być może jednak banki spółdzielcze są jeszcze zbyt słabe, żeby mogły włączyć się w mikrofinansowanie takich przedsięwzięć. Możliwe, że problem ten rozwiążą kredyty konsorcjalne, udzielany wspólnie z bankiem zrzeszającym. Wydaje mi się, że banki spółdzielcze nie mają jeszcze do końca sprecyzowanej strategii działania, jeżeli chodzi o wsparcie rozwoju wiejskiego biznesu. Widoczne jest jeszcze tradycyjne podejście bankowe. Ale może sie mylę, bo pewnie są banki, które z powodzeniem realizują taką strategię. Faktem jednak jest, że spółdzielcy dobrze się wpasowali w powstający klimat dla rozwoju przedsiębiorczości ale jeszcze w zbyt małym stopniu go kształtują. Wprawdzie to nie jest ich podstawowa rola. Ale z drugiej strony bank spółdzielczy jest instytucją, która konsoliduje lokalne środowiska, patronuje różnym przedsięwzięciom. Brakuje jednak niekiedy pewnego dopasowania się do nowej rzeczywistości. Oczekiwałbym większej inicjatywy ze strony spółdzielców.

Jaki wpływ na koniunkturę bankową miało nasze wejście do Unii Europejskiej, a jeżeli jest zbyt wcześnie żeby odpowiedzieć na to pytanie, to czy będzie miało jakiś wpływ?

Biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, to można powiedzieć, że wejście Polski do Unii Europejskiej miało wpływ na koniunkturę bankową. Banki spółdzielcze mimo pewnego zaniepokojenia w pierwszym kwartale tego roku, odzyskały zaufanie. I dziś optymistycznie oceniają swoją przyszłość. Powstaje tylko pytanie, na ile banki spółdzielcze są beneficjentem funduszy pomocowych napływających do Polski. Na to pytanie trudno dzisiaj jednoznacznie odpowiedzieć. Na początku przyszłego roku być może odpowiedź taka będzie już możliwa do sformułowania. Z naszych badań wynika bowiem, że chociaż przybyło spółdzielcom sporo nowych kont założonych przez rolników, to jednak ich liczba wzrosła także w innych bankach.

Czy w innych krajach prowadzone są takie badania, jakie przeprowadza Pentor na zlecenie Związku Banków Polskich i czy opierają się na takich samych metodach badawczych?

Z tego co wiem, to podobne badania są robione we Włoszech i ostatnio także rozpoczęto je w Niemczech. Polskie badania są pewnym ewenementem. Wyniki tych badań bardzo dobrze wpisują się w cały system informacji o gospodarce. Pokazują tendencje na rynkach finansowych. Ale dla ZBP istotny jest nie tylko wskaźnik koniunktury. Ważna jest także reakcja środowiska bankowego na klimat wobec bankowości. To co się dzieje w szeroko rozumianym otoczeniu, w nastawieniu banków do ważnych zjawisk i spraw. Nasze badanie spełnia dwie funkcje. Z jednej strony jest swego rodzaju barometrem, pozwalającym wnioskować, co się będzie działo w najbliższej przyszłości. A z drugiej strony możemy określić, jakie zjawiska mają charakter przypadkowy, a jakie stały.

Czy banki mają jakieś wymierne korzyści z tych badań? W jaki sposób wykorzystują je w swojej pracy?

Czy korzystają z naszych badań? Szereg banków informuje w swoich wewnętrznych wydawnictwach lub serwisach internetowych o wskaźniku koniunktury. Jest on także obserwowany przez międzynarodowe agencje ekonomiczne. Jest także brany pod uwagę w innych badaniach koniunktury gospodarczej. Stał się pewnym punktem odniesienie. Oczywiście wyniki badania koniunktury są zawsze obarczone pewnym błędem. Dotyczy to wszystkich tego rodzaju badań. Ale zwykle sprawdzają się one w dłuższym horyzoncie czasowym, a ponadto już dzisiaj pozwalają nam wnioskować o przyszłości. Pokazują też jaka jest konkurencyjność rynku usług finansowych. Trudno jednak jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy banki korzystają z naszych badań. Z pewnością kierują się wskaźnikiem koniunktury przy opracowywaniu różnych projektów i strategii działania.

Czym kieruje się Pentor wybierając pytania dodatkowe?

Pentor jest wyspecjalizowaną firmą badającą rynki finansowe i śledzi to wszystko, co się dzieje na tych rynkach. Dlatego też zwykle pytamy o sprawy mające ważne znaczenie dla środowiska bankowego. Natomiast ZBP pyta o sprawy, które są dla niego newralgiczne. Obecnie do takich ważnych spraw należą kredyty i fundusze poręczeń. Ta ostatnia kwestia wiąże się oczywiście z powołaniem do życia Funduszu Poręczeń Unijnych, który powstał z inicjatywy Związku, a ponadto zasilany jest ze środków przekazywanych na ten cel przez banki. Oczywistym faktem jest więc, że ZBP chce wiedzieć w jaki sposób banki zareagowały na powołanie tego funduszu. Są też inne ważne tematy, które znajdują się w dodatkowych pytaniach zadawanych przez nas przy okazji badania koniunktury. Związek ma też za naszym pośrednictwem bezpośrednią informację od 200 szefów placówek bankowych.

Czy myślicie o poszerzeniu albo zmodyfikowaniu prowadzonego badania lub uzupełnieniu go nowymi elementami?

Podstawowe wskaźniki będziemy utrzymywać, jeżeli oczywiście będzie takie zainteresowanie ze strony ZBP. Natomiast faktem jest, że ostatnie lata wskazują na to, że badania psychologiczne w ekonomii odgrywają bardzo duże znaczenie. Świadczą o tym nawet ostatnie nagrody Nobla, przyznane właściwie psychologom zajmującym się ekonomią. Olbrzymią rolę odgrywają bowiem oczekiwania. Chodzi o to żeby poznać rzeczywistość, jaka będzie za kilka tygodni, miesięcy, czy nawet lat. Nastawienie do tej rzeczywistości wpływa na sposób postępowania wielu osób. Dlatego oczekiwanie, czy też nastawienie jest jednym z czynników dynamizujących działanie. Badane przez nas odczucia kształtują zachowania. Właśnie dlatego trzeba będzie chyba dołączyć do naszych badań kilka nowych wskaźników. Już to zrobiliśmy w odniesieniu do badań rynku kredytowego. Badamy już rynek kredytów dla MSP, czy też rynek kredytów mieszkaniowych. Dodajemy więc pewne wskaźniki ale stabilna jest część podstawowa naszego badania. Charakterystyczny jest także fakt, że badamy koniunkturę w placówkach bankowych, a nie w centralach. Badamy więc klimat bezpośrednio w środowisku bankowym. Warto też dodać, że mamy bardzo wiarygodny obraz rzeczywistości, ponieważ pytamy stale te same osoby.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Janusz Orłowski