Polacy witają 2006 rok w niezłych nastrojach, dużo lepszych niż w latach poprzednich. Zwłaszcza konsumenci, którzy coraz liczniej wierzą w możliwości polskiej gospodarki i co istotne dostrzegają szansę wydatnej poprawy własnej sytuacji finansowej. Wskaźniki klimatu konsumentów w ostatnich miesiącach pną się zdecydowanie w górę, chociaż wciąż pozostają w strefie wartości ujemnych. Przewaga pesymistów nad optymistami jednak znacznie zmalała i są realne szanse, aby wreszcie optymiści zaczęli górować. Byłby to wydarzenie niemal historyczne, bowiem po 1989 roku zdarzyło się to zaledwie kilka razy, przy czym ostatnio - w sondażach konsumenckich Pentora,- w listopadzie 1997 roku. Natomiast tak korzystnego jak w tym roku przedświątecznego wskaźnika klimatu konsumenckiego nie było od grudnia 1996 roku. Przedświąteczna poprawa nastrojów konsumenckich znajduje zresztą wyraz w okazywanej radości ze Świat Bożego Narodzenia i w skłonności do obdarowywania najbliższych prezentami. Święta bardzo cieszą ponad połowę Polaków, podczas gdy w poprzednich trzech latach radowały niespełna połowę. Planowane wydatki na świąteczne prezenty znacznie też wzrosły, przekraczając średnią 250 złotych ( w latach 2001-2004 były o 20 proc. niższe).
Dokonując podsumowań minionego roku korzystniej oceniamy stan swego zdrowia, sytuację materialną gospodarstw domowych, stan oszczędności, warunki mieszkaniowe, a nade wszystko jesteśmy bardziej usatysfakcjonowani z przebiegu swego życia. Obliczany przez Pentor index satysfakcji z życia ostro poszybował w górę, bijąc wszelkie rekordy, przewyższając aż o połowę najlepszy wynik jeszcze z 1997 roku. Nigdy dotąd trzy czwarte Polaków nie deklarowało, że w większym lub mniejszym stopniu są zadowoleni z życia, a prawie połowa nie spodziewała się jeszcze większego zadowolenia w roku, który dopiero nadchodzi.
Symptomy poprawy nastrojów konsumenckich wystąpiły wprawdzie wcześniej, ale silny impuls ich poprawy dały dopiero wybory, które radykalnie zmieniły polityczny układ władzy. Wielu Polaków, znacznie więcej niż w poprzednich wyborach uwierzyło, że w Polsce będzie lepiej i dostatniej.
Dobrą ilustracją politycznych oczekiwań są zmiany w poglądach na polską rzeczywistość. Znacząco w porównaniu z latami ubiegłymi wzrósł odsetek popierających przemiany polityczne i gospodarcze dokonujące się w naszym kraju po 1989 roku (z 52 do 61 proc.), stwierdzających, że gospodarka wolnorynkowa jest korzystna dla przyszłości Polski (z 42 do 55 proc.), zadowolonych z rozwoju demokracji (z 30 do 39 proc.), przekonanych, że sprawy w kraju idą w dobrym kierunku (z 23 do 36 proc.) oraz, że prawa człowieka, są w Polsce szanowane (z 35 do 39 proc.). Pewnej poprawie uległy nawet ogólne nastawienia wobec Unii Europejskiej. Przewaga mających dobre zdanie nad wyrażającymi się o Unii źle wzrosła bowiem o 10 punktów proc., z 18 do 28.
Miarą spektakularnej zmiany charakteru społecznych oczekiwań są też życzenia noworoczne formułowane wobec naszego kraju i jego mieszkańców przez respondentów ankietowanych przez Pentor. O ile w minionych latach na szczycie hierarchii społecznych życzeń plasowało się zawsze życzenie żeby krajem rządzili mądrzy ludzie (wybierane przez ponad 40 proc. respondentów), to w tym roku uzyskało jedynie 19 proc. wskazań, najmniej w 10 letniej historii pomiarów. Drugim dotąd, a w tym roku najczęstszym życzeniem, jest uchronienie kraju przed powszechnym bezrobociem, jednak przy znacznym spadku odsetka życzących tego Polsce i Polakom (z 38 do 27). W tym roku wzrosła za to symptomatycznie częstość wyboru dwóch innych życzeń - żeby można było ze spokojem patrzeć w przyszłość swoją i swojej rodziny(z 13 do 24 proc.) oraz żeby politycy bardziej troszczyli się o ludzi, a nie zajmowali partyjnymi sporami (z 6 do 15 proc.). Zmiany wskazują zatem na istotne zredukowanie deficytu mądrych polityków i poziomu lęku o miejsca pracy, ale zarazem wyrażają większy niepokój, czy rozbudzone nadzieje i oczekiwania Polaków zostaną przez polityków zaspokojone.
Konsumenci wyzwalają się ze szponów pesymizmu nie tylko pod wpływem obietnic polityków. Bez wsparcia ze strony dzielnie radzącej sobie gospodarki optymizm konsumentów byłby z pewnością mniejszy. To dzięki wzrostowi gospodarczemu rosną dochody i maleje bezrobocie. Oczywiście nie w takim zakresie, aby poprawę udczuły wszystkie segmenty społeczne i w nie stopniu, aby znacząco wzrosła konsumpcja. Pomimo to benificjentów wzrostu powinno być znacznie więcej niż w latach poprzednich. Wzrost zaufania konsumentów do gospodarki, podobnie jak zaufania wyborców do dzierżących władzę polityków to silne aktywa, które niewątpliwie pozytywnie będą wpływały na klimat polityczny i gospodarczy w Polsce w 2006 roku. To może być rok jeszcze lepszy niż miniony, pod warunkiem, że wykreowany w dużej mierze obietnicami kapitał społeczny nie zostanie przez elity polityczne roztrwoniony. Koniunktura gospodarcza w każdym razie powinna konsumentom sprzyjać, a konsumenci z pewnością wzmogą popyt na produkty i usługi przedsiębiorstw, jeśli oczywiście wzrost ich optymizmu będzie kontynuowany, a są ku temu wszelkie przesłanki.